Wypad ze znajomymi do sauny

Nasz pierwszy wspólny wyjazd do ośrodka Spa wspominamy ze śmiechem na ustach, gdyż wypoczynek w oferowanej przez hotel kuracyjny saunie zakończył się interwencją ochroniarzy. A wszystko zaczęło się od pamiętnego sobotniego popołudnia. Ja z koleżanką, owinięte frotowymi szlafrokami wybrałyśmy się do sauny. Natomiast nasi małżonkowie udali się na basen, by nabrać apetytu na restauracyjne menu. Sauna była prawie pusta, a temperatura na tyle znośna, że postanowiłyśmy zamknąć się w kabinach sauny. Kabiny sauny były akurat dwie, oszklone i drewnianymi siedziskami w środku. Tak udało nam się odizolować od reszty świata i zanurzyć w niecodziennym uczuciu odprężenia. W tym samym czasie saunę opuścili pozostali goście, a po krótkim czasie i my.
Nasi mężczyźni postanowili zrobić na psikusa i zakradli się do sauny, schowali się następnie w nieodstępnym dla oka miejscu, tam gdzie ulokowany był piec do sauny i czekali aż będziemy wychodzić. Wtedy właśnie mieli nadzieję nas przestraszyć. Domyślili się, że prawdopodobnie przesiadujemy w kabinach, gdyż były one zamknięte. Zaczajeni niezmordowanie wyczekiwali właściwego momentu, który nadszedł po piętnastu minutach. Gdy drzwi kabiny się otworzyły obaj, z wyciągniętymi niczym upiory rękom i wytrzeszczonymi oczyma krzyknęli ? buuu! Jakże byli zdziwieni, gdy zamiast żon wyszły z kabin dwie starsze panie. Obie wrzasnęły tak głośno, że do sauny przybiegł w te pędy pracownik obsługi sauny. Starsze kobieciny jęły wołać policja. Ktoś z holu to usłyszał i wezwał ochronę.
W saunie zebrało się całe grono osób ? nasi biedni małżonkowie, tak pokornie tłumaczący cóż robią w damskiej saunie, dwie ofiary ich wyczyny, nadal roztrzęsione, młodzieniec obsługujący saunę, który gorączkowo pytał o sytuację oraz dwójka ochroniarzy, zupełnie zdezorientowanych i popatrujących na siebie ze zdziwieniem. Po pewnym czasie nasi biedni bohaterowie wieczoru zadzwonili do nas na komórkę, gdyż ochroniarze nakazali im pokazać dokumenty, a były oczywiście w pokoju. Wszystko się wyjaśniło, a my ryczałyśmy ze śmiechu. Zresztą do dziś, gdy mam przed oczyma moje wyobrażenie dwóch, żałosnych i czerwonych ze wstydu facetów, którzy starają się uspokoić starsze kobiety ? musiało to wyglądać komicznie!


About this entry